Jeden mniej, jeden więcej, jaka to różnica?

70292636 388655735159725 1633150482396479488 o - Jeden mniej, jeden więcej, jaka to różnica?

Często ktoś dzwoni z prośbą o zabranie psa mówiąc – wy macie ich tyle, że jeden więcej nie robi różnicy. A jak się ma sześcioro dzieci, to siódme nie robi? Proszę nam wierzyć – KAŻDY pies to osobny temat, osobny charakter i maximum uwagi. Szczególnie w sytuacji, kiedy nie ma kojców, psy mają wstęp do domu i chodzą wszystkie razem na spacer do lasu. A tak właśnie żyją psy w siedzibie fundacji. Pies musi zaakceptować nowe miejsce i przekonać się do niego. Inaczej będzie szukał ucieczki jako piąte koło u wozu. A jak będzie szukał, to zawsze znajdzie, chodzi o to, żeby nie szukał.  W stadzie dwudziestu nie ma ani jednego psa „na doczepkę” – każdy ma określoną pozycję w hierarchii i pełne poczucie przynależności do miejsca, domu i człowieka, który jest przewodnikiem. Aklimatyzacja to cały zespół działań i zasad, które trzeba wdrożyć, żeby stado psa przyjęło a on poczuł się pewnie i komfortowo. Nowy pies to nowe zniszczenia – potłuczone naczynia, kiedy skacze na stół, bo wtedy lepiej widać co jest za oknem, to pogryzione słuchawki i kable – czasem ze stresu, czasem z ciekawości, zdrapane drzwi, kiedy pierwszy raz zostaje w domu bez człowieka, to zdwojona czujność przez wiele dni i tygodni, zanim się wszystkiego nauczy i do wszystkiego przyzwyczai.  Nauka chodzenia na smyczy doprawdy nie jest na tym etapie istotna. Pies ma iść na spacer bez smyczy z całym stadem i trzymać się przewodnika. Pierwszy taki spacer to połowa sukcesu, pies wie, że jest tutaj z własnego wyboru – nikt go nie więzi i nie trzyma na siłę. Nowy pies to wyzwanie dla reszty, która pokazuje swoją wyższość, usiłując go podporządkować, a on reaguje bardzo różnie. Czasami walczy o swoje miejsce a czasami się chowa z podkulonym ogonem. Ingerencja w takiej chwili jest kwestią doświadczenia, bo można je na zawsze skłócić. Całymi dniami trwają przepychanki.  Rezydenci manifestują swoje niezadowolenie, dom jest dokumentnie obsikany, żeby zaznaczyć teren albo dać mi do zrozumienia – “nie wychodzę na zewnątrz, bo ON tam jest i boję się przejść “. Są fochy, obwarkiwanie, wychodzą na jaw powstrzymywane dotąd antypatie, zmienia się konfiguracja rządzących, panuje chaos i dezorganizacja. Każdy dzień przynosi jednak pozytywne zmiany i po kilku tygodniach ciężkich zmagań witamy nowy porządek w stadzie.

Kiedy wyjeżdża pies wydawać by się mogło, że też żadnej wielkiej różnicy to nie stanowi. Było 20, jest 19, to prawie tyle samo. Nic bardziej błędnego. Wyjazd psa, choć to zawsze bolesne rozstanie dla obu stron – jest odczuwalną ulgą! Jest także o jednego ciszej… Widzę, jak wielu obowiązków mi ubyło, a to był tylko jeden pies! Każdy szczeniak odjeżdżający do domu jest ogromnym ułatwieniem, trudno w to uwierzyć, ale wydaje się, jakby ich wyjechało dziesięć.

Dzisiejszy artykuł jest ponowieniem prośby o zbiórkę na utrzymanie psów w hotelach. Rzecz jasna największą oszczędność stanowią psy w siedzibie fundacji. Ale niestety więcej nie dam rady ich w tej chwili do siebie zabrać. Prócz staruszków, które już dawno “zrezygnowały” z szukania domu ( choć to oczywiście jest odwrotnie – społeczeństwo z nich zrezygnowało) -jest jeszcze 5 szczeniaków, dwie mamuśki i Agrafka. Są “Cygany” i Nutella, oczekujące na lepszy czas i hotel z resocjalizacją. Jest Pustynia i Camel – nieadopcyjne pod każdym względem, Camel prawie nic nie widzi. I tak dalej… istny “salon odrzuconych.”  Pogodzenie ich ze sobą nie było łatwe, a strat jest sporo, przede mną jeszcze większe, jeśli szczeniaki zostaną dłużej, bo szczeniaki dopiero zaczynają się rozkręcać. Nudzi Państwa stały skład naszych psów, ale nie jest naszą winą adopcyjny zastój.  Musimy płacić za te, które się już znudziły. Czekać na lepszy czas i nowe miejsca. A czas to pieniądz. Spróbujcie nas zrozumieć…

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
%d bloggers like this: